Do zobaczenia
gdzieś po drodze.
Kuala Lumpur
Nie ma lekko, już druga noc z rzędu nie przespana. Pierwsza pod naszym ulubionym kantońskim 7/11 na "polskim wieczorku" a druga na lotnisku w Kuala. Kwitniemy tu już 7 godzin i jak widać nie jest nam za ciepło (jakby…

Nie ma lekko, już druga noc z rzędu nie przespana. Pierwsza pod naszym ulubionym kantońskim 7/11 na "polskim wieczorku" a druga na lotnisku w Kuala. Kwitniemy tu już 7 godzin i jak widać nie jest nam za ciepło (jakby ktoś nie wiedział to Glus jest w swojej ulubionej puchówce)
✳



