W końcu dotarliśmy na miejsce, robiło się już chłodno i powoli się zmierzało a tu taki ładny klasztorek się pojawił jako miejsce naszego noclegu. Byliśmy ocaleni ale jeszcze nie wiedzieliśmy, że tę noc zapamiętamy na…
AOpowiada Anka1 min czytania
W końcu dotarliśmy na miejsce, robiło się już chłodno i powoli się zmierzało a tu taki ładny klasztorek się pojawił jako miejsce naszego noclegu. Byliśmy ocaleni ale jeszcze nie wiedzieliśmy, że tę noc zapamiętamy na zawsze jako mega zimą (nie pomogły wszystkie kurtki puchowe) oraz MOLOWĄ co właściwie znaczyło w efekcie to samo co morową. Nasz cudowny, wesoły Mniszek zużył do odkażania kocy i poduszek kilka tom kuli na mole. Nic nie pomagało - ani perfumy ani czapki na nosie, nic a nic !
No i trafiliśmy na Wawel, tylko, że nie tylko kopuła kaplicy jest złota ale wszystkie części budynków, które dały się pokryć złotem. Jak to się mówi : Shwedagon Pagoda kapie złotem a jego dokładna ilość jest podana tu…