Wstaliśmy bladym świtem we mgle i opuściliśmy nasz wspaniały resort. Tym razem nie śmierdziało kulami na mole i nie zmarzliśmy, bo mieliśmy sporo grubych kołder ale oczywiście bez pościeli. Wydawało nam się, że…
AOpowiada Anka1 min czytania
Wstaliśmy bladym świtem we mgle i opuściliśmy nasz wspaniały resort. Tym razem nie śmierdziało kulami na mole i nie zmarzliśmy, bo mieliśmy sporo grubych kołder ale oczywiście bez pościeli. Wydawało nam się, że wszystko już za nami ale niestety najgorsze było przed nami : czterogodzinny marsz we wściekłym upale po szutrowej pomarańczowej drodze. Ja i Borek wymiękaliśmy !
No i trafiliśmy na Wawel, tylko, że nie tylko kopuła kaplicy jest złota ale wszystkie części budynków, które dały się pokryć złotem. Jak to się mówi : Shwedagon Pagoda kapie złotem a jego dokładna ilość jest podana tu…