No i stało się! Od 2 miesięcy nosiliśmy się z myślą, że po 500 km na Te Araroa w Nowej Zelandii musimy zobaczyć z bliska Kaszuby. I oto jestesmy! Dziś dotarliśmy na początek szlaku do Sierakowic i tam zrezygnowliśmy z pewnie jedynej w życiu okazji, żeby spać w domu schadzek. Pojechaliśmy w popłochu 6 km dalej do Kamienicy Królewskiej i wspaniali gospodarze przyjęli nas na swoje podwórko użyczając miejsca pod namiot i karmiąc bułką ze świeżo zebranym miodem. Całe dzieciństwo jadłam chleb z miodkiem – pychotka. Jest cudnie. Krzysiek siedzi w bagażniku, ja na krzesełku i czekamy na godzinę spania. Jutro start.
Szlak Kaszubski przed nami ..
