Mocno to znaczy 12 godzin po wertepach w słońcu, kurzu, deszczu ale za to na leżąco. Tak mniej więcej wyglądaliśmy przez te 12 godzin w drodze do najpiękniejszej plaży w Birmie - Ngpali Beach. Mnie naprawdę nie było źle, przeczytałam do końca lekturę pożyczoną od Ani i Benka.
Ale ekipa już troszkę wymiękała..
na szczęście były czasem przystanki na siusiu - uroczy widok, co?
Siusiu było zaraz naprzeciwko jednego z wielu punktów kontroli wewnątrz granicznej czyli takich miejscówek, gdzie za każdym razem kserowano nasze paszporty i zapisywano sobie w komputerach skąd i dokąd jedziemy. Taka kompletna inwigilacja turystów, żeby im się przypadkiem nie zgubili na "mieście"
Jechaliśmy i jechaliśmy i w końcu każdego z nas zmogło ... Jak Jędrka ...

na szczęście były czasem przystanki na siusiu - uroczy widok, co?
Siusiu było zaraz naprzeciwko jednego z wielu punktów kontroli wewnątrz granicznej czyli takich miejscówek, gdzie za każdym razem kserowano nasze paszporty i zapisywano sobie w komputerach skąd i dokąd jedziemy. Taka kompletna inwigilacja turystów, żeby im się przypadkiem nie zgubili na "mieście"
Jechaliśmy i jechaliśmy i w końcu każdego z nas zmogło ... Jak Jędrka ...

✳
Do zobaczenia
gdzieś po drodze.




